Trzaskowski powiedział nieprawdę? "Wiedział o nieprawidłowościach"
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w piątek zorganizował konferencję prasową na temat afery w Szpitalu Południowym. Poinformował o swoich decyzjach deklarując, że wszelkie nieprawidłowości zostaną dokładnie wyjaśnione. Jednocześnie Trzaskowski wskazał, że władze miasta nie miały wiedzy nt. tego, co działo się na SOR-ze zarządzanym przez Dawida Kacprzyka. – Do mnie nie dochodziły informacje o nieprawidłowościach. (...) Od tego są procedury. (...) Myśmy do wczoraj do godzin nocnych sprawdzali, czy takie zawiadomienie się pojawiło – powiedział.
"Podjąłem decyzję o odwołaniu w całości dotychczasowej Rady Nadzorczej szpitala. W jej miejsce powołany zostanie nowy skład Rady złożony z uznanych ekspertów i urzędników. Wprowadzamy też zasadę, że w radach nadzorczych miejskich spółek medycznych nie będzie polityków. Ci, którzy zasiadają w nich obecnie – odejdą z nich. To kwestia najbliższych kilku tygodni. Informuję również, że sprawdziliśmy korespondencję kierowaną do miasta. Nie otrzymaliśmy formalną ścieżką żadnych zgłoszeń dotyczących nieprawidłowości na SOR w Szpitalu Południowym – ani w ramach procedur antykorupcyjnych, ani procedury dla sygnalistów, ani innych oficjalnych ścieżek" – przekazał w serwisie X włodarz stolicy.
Przypomnijmy, że Szpital Południowy jest w całości pod zarządem władz Warszawy.
Ordynator chirurgii zgłaszał sprawę władzom
Słowa Trzaskowskie podważa kolejny tekst na temat afery opublikowany przez portal Zero.pl, zatytułowany "Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym i Kacprzyku. Informował go były ordynator".
W czasie, gdy zastępcą szefa szpitalnego oddziału ratunkowego, a potem koordynatorem SOR, został, ordynatorem chirurgii był doświadczony chirurg z wieloletnim stażem. "Mężczyźni wielokrotnie spierali się na tle zawodowym. Mówiąc wprost: doświadczony chirurg kwestionował kompetencje zawodowe młodszego kolegi. Zwracał uwagę na to, że ten bierze bardzo dużo dyżurów, ale w natłoku różnych zajęć często nie pomaga pacjentom, lecz im szkodzi" – czytamy. Z kolei ówczesny radny KO miał skarżyć się na ordynatora władzom szpitala oraz niektórym miejskim urzędnikom.
"Ordynator chirurgii w czerwcu 2025 r. o swoich zastrzeżeniach poinformował ówczesną dyrektor szpitala Annę Łukasik (została odwołana ze stanowiska wczoraj), a także jednego z członków rady nadzorczej. W największym skrócie: wskazał, że Kacprzyk to amator, który nie powinien odpowiadać za kierowanie SOR-em dużego warszawskiego szpitala" – czytamy w tekście Patryka Słowika i Jakuba Styczyńskiego. Odpowiedzi nie było, więc ordynator w czerwcu 2025 roku poprosił o spotkanie prezydenta Rafała Trzaskowskiego. "Wiadomość wysłał mu przez komunikator internetowy. Mamy na to dowody. Trzaskowski odpowiedział, że ma dużo obowiązków i woli otrzymać informację na piśmie" – podano.
Ordynator przekazał więc w lipcu prezydentowi miasta taką informację. "Najbardziej niepokojąca sytuacja dotyczy lekarza Dawida Kacprzyka, który będąc zaledwie na pierwszym roku specjalizacji, został dopuszczony – de facto – do zarządzania Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym" – pisał. O Kacprzyku wspomniał tak: "Wykonuje procedury, do których nie ma uprawnień, często bez nadzoru osób z odpowiednią specjalizacją. Wznieca konflikty, insynuuje, prowokuje pacjentów do składania skarg, za które sam w istocie odpowiada". Ordynator oczekiwał zwolnienia młodego lekarza. Ostatecznie do włodarza stolicy nie wpłynęło formalne zgłoszenie, ale pełna informacja nt. działań Dawida Kacprzyka.
Ordynator traci pracę
Dwa miesiące później zarząd Szpitala Południowego wypowiedział umowę ordynatorowi. Powodem oficjalnym były zaległości w przekazywaniu sprawozdań do Narodowego Funduszu Zdrowia. "Część z nieprzekazanych dokumentów to papiery jeszcze sprzed objęcia oddziału przez ordynatora" – zauważa Zero.pl. "Władze szpitala przy okazji zaznaczyły – nie wskazując tego jednak jako powód wypowiedzenia umowy – że ordynator używał wobec Dawida Kacprzyka słów niecenzuralnych oraz uważanych za obraźliwe. A także, że naruszył nietykalność cielesną młodego lekarza. Nasi informatorzy ze szpitala potwierdzają, że ordynator używał przekleństw. Wskazują, że mógł odezwać się do Dawida Kacprzyka w sposób niecenzuralny, tak jak niekiedy między sobą rozmawiają w stresie lekarze. O naruszeniu nietykalności cielesnej nikt nie słyszał. Ordynator wystąpił o udostępnienie mu zapisu ze szpitalnego monitoringu. Nie dostał go do dzisiaj" – czytamy.
Patryk Słowik powiedział w Kanale Zero, że Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach, choć nie w szczegółach.